Nowy Rektor krakowskiego Seminarium

Z wielką radością informujemy, że nasz duchowy przewodnik ks. Andrzej Tarasiuk został nowym rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Serdecznie gratulujemy i zapewniamy o naszej modlitwie.

Let Him Run, czyli daj się prowadzić.

Za nami 8 Festiwal Chrześcijańskie Granie. Całe wydarzenie dostępne jest na stronie Dobre Media. Tak się złożyło, że w roli debiutantów wystąpił znany nam zespół Duża Rajska Kawa z Bydgoszczy wykonujący poezję śpiewaną do anielskich tekstów Ewy Stadtmüller.
Zaprezentowali się bardzo dobrze, ale nagrodę główną w konkursie Debiuty oraz nagrodę publiczności zdobył zespół Let Him Run z jakże bliskiego nam Żywca. Oto ich niesamowicie kompletny muzycznie singiel. Warto wesprzeć projekt wydania przez nich debiutanckiej płyty na katolikwspiera.pl

I OTO MNODZY LUDZIE UBODZY…

I OTO MNODZY LUDZIE UBODZY… czyli o naszym koncercie pieśni niepodległościowych w namiocie Światowych Dni Ubogiego 2018.
Brzmi znajomo, choć to jeszcze nie czas na kolędy, to jest jasne. Ale to czas na ubogich. To jest nieustający czas, który winniśmy ubogim. Ten czas nie skończył się wraz z zakończeniem Światowego Dnia Ubogich.

Zanim weszliśmy na scenę, powiedziałem do Ewy, że oczywiście kompletnie się do tego nie nadajemy i Ewa przyznała mi (niestety) rację. Po czym obie stwierdziłyśmy, że właśnie dlatego powinniśmy to robić…
Namiot był bardzo duży, znakomicie oświetlony i gęsto wypełniony ludźmi. Oprócz tzw. grupy docelowej było sporo wolontariuszy, głównie młodych ludzi w gustownych żółtych koszulkach, siostry zakonne, bracia zakonni i księża. I dużo się działo… Scena została bardzo dobrze przygotowana, było profesjonalne nagłośnienie, oczywiście odsłuchy, więc nareszcie mogliśmy się usłyszeć (czy to dobrze, czy źle – pozostawiam Waszej ocenie).
Przywitała nas przeurocza młoda osoba imieniem Natalia (która w tym czasie miała dyżur prowadzącej program) i zapytała, kto jesteśmy, żeby nas przedstawić. – NamArka, część wspólnoty takiej a takiej – odpowiadam. – Cudownie! – usłyszałam od Natalii. – Coś więcej o was? – Założyciel grupy to obecny arcybiskup Grzegorz Ryś. – Niesamowite! – powiedziała i szeroki uśmiech rozjaśnił przestrzeń kilku metrów sześciennych w jej pobliżu. – Ale śpiewamy absolutnie amatorsko – dodałam asekuracyjnie, żeby przygotować odbiorców na to, za chwilę usłyszą. A Natalia z tym swoim promiennym uśmiechem od ucha do ucha: – Wspaniale! Czyli pasjonaci-entuzjaści. Uwielbiam! Każdy jej komentarz kończył się wykrzyknikiem. I to takim jak pięć wykrzykników.
No i tak nas też przedstawiła. W tej sytuacji czyż mogło się nie udać? Tym bardziej, że był z nami przez pewien czas Paweł z Akademii Muzycznej, 4 rok wiolonczeli – spadł nam z nieba (…). Był i nasz niezastąpiony Greting, który oprócz gry na harmonijce ustnej i fletach robił prześliczny chórek jednoosobowy. Nie znacie go z tej strony – jeszcze. Piękniejsza część naszej ekipy – Alicja, Basia, Ewa i Gosia – jako żywo przypominała słynne „Alibabki”. Może nazwiemy je Alebabki, co? Alebabki tolerowały mnie przy głównym mikrofonie (nie tylko śpiew, ale też komentarze, które miały być improwizowane, czyli wykute na blachę, a ostatecznie były tylko improwizowane).
Na początek Smak i zapach pomarańczy, bo to kawałek, z którym zazwyczaj dajemy radę. I już wiedzieliśmy, że będzie dobrze, bo namiot absolutnie włączył się w śpiew. Bezdomni i ubodzy – ilu ich było? nie mniej niż setka, ale może i dwie – oraz cała reszta zaczęliśmy budować wspólnotę na ten dwugodzinny czas, który mieliśmy do dyspozycji. Zaledwie. Kiedy zabrzmiały Legiony, a potem Rozkwitały pąki białych róż, huknęli chyba wszyscy. Śpiewaliśmy klasykę pieśni z lat 1914-18, z czasu powstania śląskiego (Czerwone słoneczko), potem kawałki z drugiej wojny, poprzez Biały krzyż Klenczona (o żołnierzach wyklętych), a dalej już leciały równo pieśni powojenne aż po Mury Kaczmarskiego. I był to potężny chór ludzi, których tak wiele łączy! O wiele więcej, niż myślimy. Łączy nas ta ziemia i jej historia, łączy nas krew naszych przodków. Może to brzmi zbyt patetycznie, ale jak to inaczej określić?
Grupa braci zakonnych pod sceną (przekazują serdeczne pozdrowienia dla Bolka ☺) z przekonaniem śpiewała: Dziś do Ciebie przyjść nie mogę i Żołnierz dziewczynie nie skłamie. Myślę, że była w tym ich śpiewie głęboka prawda o nich samych. Ostatecznie wszyscy jesteśmy żołnierzami, a nasze życie jest walką…
W pewnym momencie na scenie pojawił się niejaki Józiu, który (zapewne nie tylko z okazji stulecia) spożył parę setek alkoholu. Oprócz wiązanki góralskiej posługiwał się gęsto też inną wiązanką niestety. Przy pomocy wolontariuszy udało się go przekonać, że poza sceną też jest potrzebny i za chwilę tańczył z zakonnicą któryś z kawałków Skaldów. A potem były wężyki i korowody lub bujanie się (m. in. przy piosence Żeby dużą rękę mieć „Pod Budą”). Nawet wydawanie posiłku nie przerwało zaangażowania tych ludzi, dla których – wydawałoby się – jedzenie jest najważniejsze. Na chwilę Robert przekazał swój bęben sympatycznemu bezdomnemu, a tańce sceniczne pewnej pani Basi były miłym akcentem choreograficznym. Pani Basia co chwilę pytała: ale ja naprawdę ładnie tańczę, prawda? To trzeba to było zobaczyć! Na koniec niespodzianka: o gitarę poprosił bezdomny Krzysztof i zagrał – jak myślicie, co? Zegarmistrza światła. I to jak zagrał! Okazuje się, że swego czasu grał z zespołem „Dżem” i Ryśkiem Riedlem. Gra na gitarze prowadzącej, solowej i na basie (…).
Było cudnie, jak mawia nasz drogi Klasyk. Dzięki Bolkowi, który w nas uwierzył (jakkolwiek pretensjonalnie to brzmi), mogliśmy tam być. Dzięki Jarkowi, Tadkowi, Robertowi, Gretingowi i Pawłowi była muzyka, a dzięki Darkowi – teksty na ekranie. Dzięki Alebabkom były śliczne alty i soprany. Dzięki wielu ludziom dobrej woli i wolontariuszom bezdomni i ubodzy mogli spędzić te parę dni inaczej niż zwykle. Dzięki papieżowi Franciszkowi przypomnieliśmy sobie, że obok są ubodzy, i to nie tylko jeden dzień w roku. Dzięki Bogu!

100 LAT POLSKO!

„Miejcie nadzieję! Nie tę lichą, marną, Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera, Lecz tę niezłomną, którą tkwi jak ziarno, Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.” pisał po klęsce powstania listopadowego Adam Asnyk. Dziś, gdy obchodzimy 100- lecie odzyskania niepodległości, dumni jesteśmy z naszych przodków, którzy przez okres 123-letniej niewoli potrafili tę nadzieję zachować, i którzy jej uczyli „rzucają na stos swój życia los”. To m.in. ich pamięci poświęcony był wieczór patriotyczny u naszych przyjaciół w Suchej Beskidzkiej. Była też okazja do radosnego śpiewu, choć nie zabrakło nostalgicznych pieśni o powstańcach i walczących pod Monte Casino. Spotkanie poprzedziła uroczysta Msza Św., przemarsz pod tablicę pamiątkową poświęconą Józefowi Piłsudzkiemu i odśpiewanie o godz. 12. hymnu narodowego.

Spotkanie kolędowe pielgrzymów „6”

1 lutego br we środę o godz. 18.00 zapraszamy na spotkanie kolędowe Pielgrzymów Jasnogórskich spod znaku „6”.
Spotkanie odbędzie się w Arcybractwie Miłosierdzia u Drogiego Brata Henia – ul. Sienna 5, Kraków.
Spotkanie będzie miało następujący plan:
18.00 Msza św. a po mszy św. radosne kolędowanie przy herbacie i może czymś jeszcze, za co liczymy na waszą ofiarę do trzosa.
Mszę św odprawi i spotkaniu przewodzić będzie nie kto inny jak nasz przewodnik grupy 6 – Bp Grzegorz.
Przybywajcie gromadnie.
Zaproszenie kierujemy do każdego komu bliskie jest hasło: namARKA lub grupa „6”.
Do zobaczenia!

Film o naszej wspólnocie z rekolekcji „Ogień dla nas i całego świata”

Do obejrzenia również cały materiał z rekolekcji: „Ogień  dla nas i całego świata”

Program Caritas „Rodzina Rodzinie”

W kończącym się roku miłosierdzia Wspólnota namArka włączyła się w akcję „Rodzina Rodzinie” organizowaną przez Caritas. Akcja ma na celu wsparcie konkretnych rodzin syryjskich.

Objęliśmy pomocą dwie rodziny:

1. Samir Fahmi Makdis Antoun ma 55 lat. Mieszka w Aleppo z żoną Rimą Bassil Jejak i trzema córkami – 20-letnią Georginą, 18-letnią Joelle oraz 16-letnią Joudy. Są bardzo ubodzy, a wskutek zaostrzonych walk w mieście ich problemy się pogłębiają. Wzrost cen żywności sprawia, że obecnie realnie grozi im głód. Potrzebują wsparcia finansowego, aby móc kupić jedzenie, opłacić koszty związane z wynajmem mieszkania czy dostępem do prądu z prywatnych generatorów.

2. Khager Jerji Younan Bartawly i jego żona Rwayda mieszkają w Aleppo. Mają dwoje dzieci – 17-letnią Elizę i 14-letniego George’a. Są bardzo ubodzy, a wskutek zaostrzonych walk w Aleppo ich problemy się pogłębiają. Wzrost cen żywności sprawia, że realnie grozi im głód. Potrzebują wsparcia finansowego, aby móc kupić jedzenie, opłacić koszty związane z wynajmem mieszkania czy dostępem do prądu z prywatnych generatorów.

Nasza pomoc ma duchowy i materialny charakter. Wsparcie duchowe – to modlitwa za opisaną rodzinę. Wsparcie materialne realizujemy przez comiesięczne wpłaty pochodzące ze składek całej naszej Wspólnoty, które są przekazywane rodzinom w Syrii.

Świętowanie pod biało-czerwoną w Suchej

Tradycyjnie, świętowaliśmy rocznicę odzyskania niepodległości w Suchej wyśpiewując piękne pieśni patriotyczne.

Druga edycja małżeńskiego RanDeWu

 


Do poprowadzenia drugiej edycji małżeńskiego „RanDeWu pod Wawelem”, zaprosiliśmy pana Janusza Wardaka z krótkim wykładem „Czy ta miłość musi się zestarzeć? I Jak ją odświeżyć”? Na te pytania uczestnicy małżeńskiej randki mogli sobie  udzielić  odpowiedzi w kameralnej,  przytulnej i „smakowitej” atmosferze panującej na barce Aquarius. Przyczyniła się do tego zaproponowana przez naszego gościa formuła ćwiczeń warsztatowych.
Bardzo dziękujemy Natalii, Ani i Gosi za zorganizowanie tej „randki”, za stworzenie przestrzeni do małżeńskich rozmów w tak romantycznej scenerii.

Jubileusz Lucynki i Tadzia


Dnia 25 września 2016 r., w odpowiedzi na serdeczne zaproszenie Lucynki i Tadzia wielka rzesza namArkowiczów stawiła się w Suchej Beskidzkiej. Powodów do spotkania było kilka: 30-lecie zawarcia sakramentu małżeństwa Lucynki i Tadzia, 5-lecie sakry biskupiej bpa Grzegorza Rysia, urodziny Natalii oraz 10-lecie pięknej znajomości, która przerodziła się w serdeczną przyjaźń wspólnoty Suskiej i namArki. Było nas naprawdę dużo na czele z ks. Biskupem Jubilatem, ks. Grzegorzem prosto z Żywca, ks. Józefem, ks. Zbigniewem i ks. Kazimierzem. Wspaniała atmosfera, serdeczność i wielka gościnność naszych suskich przyjaciół, radosne śpiewy, wspomnienia – wszystko to sprawiło, że czas płynął zbyt szybko. Mamy w sercach to spotkanie. Pięknie dziękujemy Wszystkim, którzy włożyli wiele trudu i starań, aby popołudnie i wieczór 25 września był tak wyjątkowy.